Żeby zrozumieć, jak działa ochrona własności intelektualnej w Polsce, trzeba zacząć od definicji ustawowych. Wyznaczają one dwa odrębne reżimy: jeden dotyczący twórczości, drugi oznaczeń używanych na rynku. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych chroni utwór, czyli każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. W centrum tej regulacji znajduje się więź twórcy z dziełem oraz ekonomiczna wartość samej kreacji, artystycznej, naukowej czy literackiej. Punktem odniesienia jest oryginalność i niepowtarzalność ludzkiej myśli. Ustawa z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej dotyczy innego obszaru: znakiem towarowym jest każde oznaczenie pozwalające odróżnić towary i usługi jednego przedsiębiorstwa od towarów i usług innych przedsiębiorstw, pod warunkiem że można je przedstawić w rejestrze w sposób pozwalający ustalić dokładny przedmiot ochrony. Znak nie musi więc być osiągnięciem artystycznym. Jego podstawową funkcją jest odróżnianie towarów lub usług, co służy uczciwej konkurencji i pozwala konsumentowi rozpoznać ich pochodzenie i jakość.
Skoro cele obu ustaw są różne, różni się również zakres ochrony. Prawo autorskie zakazuje nieuprawnionego zwielokrotniania, rozpowszechniania i tworzenia dzieł zależnych, chroniąc substancję twórczą przed wykorzystaniem przez osoby trzecie w dowolnym kontekście. Przepisy o znakach towarowych skupiają się na używaniu w obrocie gospodarczym oznaczeń identycznych lub myląco podobnych dla towarów identycznych lub podobnych. Chodzi o sytuacje, w których przeciętny, w miarę uważny i rozsądny konsument może zostać wprowadzony w błąd co do komercyjnego pochodzenia produktu. Znaki renomowane korzystają z szerszej ochrony, obejmującej również towary niepodobne, jeśli używanie podobnego oznaczenia bez uzasadnionej przyczyny przynosi nienależną korzyść albo szkodzi odróżniającemu charakterowi lub renomie znaku. W procesie oznacza to dwie płaszczyzny analizy: przy naruszeniu praw autorskich bada się zapożyczenie elementów twórczych, natomiast przy naruszeniu prawa ochronnego na znak – ryzyko konfuzji i skojarzenia oznaczeń w świadomości odbiorców.
Czy firmowe logo chroni prawo autorskie, czy zarejestrowany znak towarowy?
Odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, jakie kroki prawne zostały podjęte. Logo, słowno-graficzne lub czysto graficzne, w zdecydowanej większości przypadków spełnia przesłanki utworu, o ile wykazuje choć minimalny poziom kreatywności i indywidualne piętno twórcy. Ochrona prawnoautorska powstaje automatycznie, gdy projekt po raz pierwszy zaistnieje na ekranie komputera albo na kartce papieru. Pierwotnie przysługuje jednak twórcy, zwykle zewnętrznemu grafikowi lub agencji. Firma zamawiająca projekt powinna więc zawrzeć precyzyjną umowę o przeniesienie autorskich praw majątkowych z wyraźnie wskazanymi polami eksploatacji. Bez niej nie może swobodnie i legalnie dysponować swoim najważniejszym symbolem.
Sama ochrona prawnoautorska może być w realiach rynkowych niewystarczająca. Dlatego rekomendowanym rozwiązaniem jest dodatkowe zgłoszenie logo jako znaku towarowego do Urzędu Patentowego RP lub Urzędu Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej. Prawo ochronne daje wyłączność na zarobkowe lub zawodowe używanie oznaczenia na danym terytorium i w odniesieniu do konkretnych klas towarów oraz usług według klasyfikacji nicejskiej. Uprawniony może zablokować konkurenta używającego podobnego oznaczenia dla konkurencyjnych produktów nawet wtedy, gdy jego logo powstało niezależnie i nie jest zwykłą kopią cudzego pliku, więc nie narusza wprost praw autorskich. Oba reżimy działają równolegle: prawo autorskie zabezpiecza warstwę plastyczną przed powielaniem, a prawo własności przemysłowej chroni pozycję rynkową marki, jej siłę przyciągania klientów i renomę przed komercyjnym pasożytnictwem.
Kiedy powstaje ochrona znaku towarowego, a kiedy działa prawo autorskie?
Sposób nabycia praw wyłącznych wyraźnie różni oba systemy. W prawie autorskim ochrona powstaje z mocy ustawy z chwilą ustalenia utworu w jakiejkolwiek postaci pozwalającej zapoznać się z nim osobie innej niż twórca. Nie ma żadnych formalności: nie istnieje państwowy rejestr praw autorskich, nie płaci się opłat, nie zgłasza dzieła do żadnej instytucji i nie trzeba umieszczać symbolu ©. Utwór mimo tego korzysta z pełnej ochrony.
Prawo znaków towarowych opiera się natomiast na formalizmie. Samo wymyślenie oznaczenia, a nawet intensywne używanie go w obrocie, co do zasady nie tworzy jeszcze silnych praw wyłącznych. Aby uzyskać monopol, trzeba wszcząć postępowanie przed właściwym urzędem: złożyć prawidłowo wypełnione zgłoszenie, wnieść opłaty i przejść badanie, podczas którego eksperci sprawdzają bezwzględne przeszkody rejestracji, takie jak opisowość czy brak zdolności odróżniającej. W systemie sprzeciwowym urząd publikuje następnie informację o zgłoszeniu i otwiera trzymiesięczny termin dla podmiotów dysponujących wcześniejszymi prawami. Wniesiony przez nie sprzeciw może skutecznie zakończyć procedurę. Po przejściu wszystkich etapów, opłaceniu pierwszego okresu ochronnego i wydaniu decyzji o udzieleniu prawa ochronnego przedsiębiorca staje się właścicielem zarejestrowanego znaku, otrzymuje świadectwo ochronne i może posługiwać się symbolem ®.
Ile lat trwa ochrona znaku towarowego, a ile praw autorskich?
Autorskie prawa majątkowe trwają bardzo długo, mają jednak nieprzekraczalny kres. Zgodnie z dyrektywą unijną wdrożoną do polskiego prawa gasną co do zasady z upływem siedemdziesięciu lat od śmierci twórcy. Przy utworach współautorskich termin liczy się od śmierci współtwórcy, który przeżył pozostałych; gdy twórca nie jest znany – od pierwszego rozpowszechnienia utworu; a gdy prawa majątkowe przysługują z mocy ustawy innej osobie niż twórca – od rozpowszechnienia, a jeśli do niego nie doszło, od ustalenia utworu. Po upływie tego okresu utwór trafia do domeny publicznej. Każdy może wówczas z niego korzystać, także komercyjnie, bez tantiem i zgody spadkobierców.
Prawo ochronne na znak towarowy działa inaczej. Decyzja urzędu daje wyłączność początkowo na dziesięć lat liczonych od daty zgłoszenia, a ochronę można przedłużać na kolejne dziesięcioletnie okresy bez ograniczeń, pod warunkiem terminowego składania wniosków i uiszczania opłat za kolejne dekady. Znak musi być przy tym rzeczywiście i rzetelnie używany w obrocie. Jeśli zarejestrowane oznaczenie nie jest używane nieprzerwanie przez pięć lat, prawo staje się podatne na wygaszenie na wniosek konkurentów. Ma to zapobiegać sztucznemu blokowaniu rejestrów przez podmioty, które faktycznie z oznaczenia nie korzystają.
Kiedy znak towarowy i prawa autorskie skutecznie się uzupełniają?
Kumulacja ochrony polega na objęciu tego samego dobra niematerialnego jednocześnie reżimem prawa autorskiego i prawa własności przemysłowej. Dobrze widać jej znaczenie w branży zabawkarskiej, rozrywkowej i w merchandisingu, gdzie fantazyjne postaci, maskotki korporacyjne czy niestandardowe, przestrzenne kształty opakowań perfum stanowią ważną część rozpoznawalności marki. Plastyczne przedstawienie bohatera kampanii jest utworem, dlatego od początku może być chronione przed przerysowaniem, przeróbką i wykorzystaniem w nieautoryzowanych fanartach, komiksach czy animacjach, niezależnie od branży, w której działa naruszyciel. Rejestracja wizerunku tej samej postaci jako graficznego lub przestrzennego znaku towarowego chroni ją dodatkowo na polu komercyjnym, między innymi przed wprowadzaniem na rynek podobnych zabawek, ubrań czy artykułów szkolnych z myląco podobnymi wizerunkami.
Dwutorowa ochrona ma znaczenie również w sporze sądowym. Jeśli wykazanie ryzyka konfuzji na gruncie prawa własności przemysłowej okaże się trudne, powód może oprzeć argumentację na zarzucie naruszenia autorskich praw majątkowych. W tym przypadku przesłanka pomyłki konsumenta nie występuje, ponieważ badane jest bezprawne zapożyczenie elementów twórczych. Kumulacja ułatwia też korzystanie z procedury celnej przewidzianej w rozporządzeniu (UE) nr 608/2013. Po złożeniu przez uprawnionego wniosku o podjęcie działań służby celno-skarbowe mogą zatrzymywać podejrzane przesyłki na granicy UE. Rozporządzenie obejmuje także prawa autorskie, jednak zarejestrowany znak ułatwia wykazanie prawa i szybką ocenę, czy towar jest podrobiony.
Czy hasło reklamowe to znak towarowy, czy przedmiot prawa autorskiego?
Krótkie formy słowne używane w marketingu sprawiają poważne trudności urzędom patentowym i sądom, ponieważ znajdują się na styku obu dziedzin. Uznanie sloganu za utwór jest szczególnie trudne. Polskie orzecznictwo rygorystycznie traktuje wymóg indywidualności w przypadku bardzo krótkich zestawień słów i przyjmuje, że potoczne zwroty, proste komunikaty informacyjne czy utarte związki frazeologiczne należą do domeny publicznej i nie mogą być monopolizowane. Slogan musi zawierać wyraźny element kreatywności, na przykład zaskakującą grę słów, nietypową składnię lub neologizmy nadające mu niepowtarzalny charakter. W codziennym copywritingu zdarza się to rzadko i większość komunikatów promocyjnych tej bariery nie przekracza.
Inną możliwością jest rejestracja hasła jako słownego znaku towarowego. Nie bada się wówczas artystycznej oryginalności, lecz zdolność odróżniającą. Eksperci regularnie odmawiają rejestracji sloganów wyłącznie pochwalnych, wskazujących jedynie na zalety produktu, będących banalnym wezwaniem do zakupu albo tak ogólnych, że nie identyfikują konkretnego źródła pochodzenia. Początkowo opisowe hasło może jednak nabyć wtórną zdolność odróżniającą w wyniku długotrwałego i intensywnego używania w kosztownych kampaniach reklamowych. Jeśli konsumenci zaczynają bezbłędnie łączyć je z jednym przedsiębiorstwem, otwiera to drogę do rejestracji i prawnego zabezpieczenia hasła.
Kto wygrywa spór między znakiem towarowym a wcześniejszymi prawami autorskimi?
Kolizja formalnego prawa ochronnego na zarejestrowany znak z wcześniejszymi prawami autorskimi zewnętrznego twórcy może być dla firmy bardzo kosztowna, zwłaszcza gdy na początku zaniedbano uregulowanie kwestii własności intelektualnej. Zgodnie z bezwzględnie obowiązującymi przepisami Prawa własności przemysłowej zgłoszenie znaku nie może naruszać praw osobistych ani majątkowych osób trzecich. Dotyczy to także sytuacji, w której zgłaszający nie nabył skutecznie autorskich praw majątkowych do grafiki stanowiącej podstawę logo. Jeśli przedsiębiorca zlecił projekt niezależnemu grafikowi, a współpraca zakończyła się jedynie wystawieniem faktury VAT za usługę, bez pisemnej, wymaganej pod rygorem nieważności umowy przenoszącej prawa autorskie na określonych polach eksploatacji, twórca zachowuje prawa do swojego dzieła.
Twórca może wówczas złożyć do Urzędu Patentowego wniosek o unieważnienie prawa ochronnego, wskazując, że używanie znaku narusza jego wcześniejsze autorskie prawa osobiste i majątkowe. Jeżeli znak nie został jeszcze zarejestrowany, może wnieść sprzeciw w terminie trzech miesięcy od ogłoszenia o zgłoszeniu. Niezależnie od procedury administracyjnej zmierzającej do wykreślenia znaku z rejestru może też wystąpić na drogę cywilną i domagać się zaniechania naruszeń, w tym zaprzestania używania znaku w obrocie, a także usunięcia skutków naruszenia, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści i zapłaty odszkodowania. Świadectwo ochronne z Urzędu Patentowego nie stanowi więc absolutnej ochrony, jeżeli przed zgłoszeniem nie uregulowano praw autorskich ze wszystkimi twórcami. Profesjonalne doradztwo prawne pozwala ograniczyć ryzyko takich sporów już na etapie tworzenia i rejestracji oznaczenia.

rzecznik patentowy Włodzimierz Jerzy Gałązkiewicz
polski i europejski rzecznik patentowy (nr 3113)
Polski i europejski rzecznik patentowy, wpisany na listę UPRP w 2002 r. pod nr 3113, z ponad 20-letnią praktyką. Założyciel kancelarii THINKPAT; reprezentuje klientów przed UPRP, EPO, EUIPO i UPC, wykonawca usługi IP Scan z listy Urzędu Patentowego RP.
- Strona www / portfolio
- Profil autora THINKPAT
- Polska Izba Rzeczników Patentowych – wykaz kancelarii (poz. 41, nr ewid. 3113)
- Lista wykonawców usługi IP Scan – Urząd Patentowy RP (poz. 40)
- THINKPAT – profil firmowy na LinkedIn
- THINKPAT – wersja angielska serwisu
- E-mail: thinkpat@thinkpat.pl
- Telefon: +48 22 350 47 25


Najważniejsze rozróżnienie to chyba to, że prawa autorskie chronią samą twórczą formę, a znak towarowy przede wszystkim oznaczenie używane na rynku.
Zaskakujące jest, że samo opłacenie grafika za wykonanie logo nie oznacza jeszcze automatycznie przejęcia praw majątkowych. Przy zlecaniu identyfikacji wizualnej kwestia umowy okazuje się dużo ważniejsza, niż mogłoby się wydawać.
Nie jestem pewien, czy każdej małej firmie od razu potrzebna jest rejestracja znaku. Dużo zależy przecież od skali działalności, planów rozwoju i tego, jak istotna jest sama marka.
Dla mnie najciekawsze jest to, że oba rodzaje ochrony mogą działać równocześnie. To nie jest więc wybór: prawa autorskie albo znak towarowy.
Przed zgłoszeniem logo do Urzędu Patentowego sprawdziłbym najpierw dokumenty dotyczące jego stworzenia. Jeżeli projekt wykonała zewnętrzna osoba, brak prawidłowego przeniesienia praw autorskich może później zrobić spory problem.
Trochę brakuje mi praktycznego przykładu pokazującego, kiedy podobne logo narusza znak towarowy, ale nie narusza praw autorskich. Właśnie na takim przykładzie najlepiej byłoby zobaczyć różnicę między kopiowaniem projektu a ryzykiem pomylenia dwóch marek.
Dziesięcioletni okres ochrony znaku może na początku brzmieć krótko, ale możliwość przedłużania go bez ograniczeń całkowicie zmienia perspektywę. Przy marce rozwijanej przez wiele lat wydaje się to znacznie bardziej praktyczne niż jednorazowe zabezpieczenie.
Hasła reklamowe są chyba jeszcze trudniejsze niż logo. Zwykłe zdanie promocyjne może być zbyt banalne dla prawa autorskiego, a jednocześnie zbyt opisowe, żeby dobrze nadawało się na znak towarowy.
Nie zakładałbym jednak, że rejestracja automatycznie rozwiązuje wszystkie problemy. Skoro znak trzeba rzeczywiście używać, a wcześniejsze prawa osób trzecich nadal mogą mieć znaczenie, samo świadectwo ochronne nie kończy tematu.
Przy działalności prowadzonej szerzej niż tylko w Polsce zastanowiłabym się od razu, czy zgłoszenie krajowe jest wystarczające, czy sensowniejsza będzie ochrona przez EUIPO. To decyzja, którą dobrze chyba powiązać z realnym obszarem sprzedaży, a nie tylko z miejscem siedziby firmy.
Ciekawy jest też wymóg wskazania klas towarów i usług. Samo zarejestrowanie nazwy czy grafiki nie daje przecież identycznego monopolu na wszystko, co ktoś może pod tym oznaczeniem robić.
Największą uwagę zwróciłam na sytuację z logo przygotowanym przez zewnętrznego grafika. Firma może przez lata używać znaku i traktować go jak własny, a dopiero przy sporze okazuje się, że dokumentacja dotycząca praw autorskich była niedopracowana. Przy tworzeniu nowej marki zaczęłabym więc nie od samej rejestracji, lecz od sprawdzenia, kto stworzył nazwę, grafikę i pozostałe elementy oraz jakie prawa zostały faktycznie przeniesione.